Tarnowska Nagroda Filmowa

Jerzy Armata, Dyrektor Artystyczny 32. TNF: Polskiego kina portret zwielokrotniony

Przyszła wiosna, pora więc na kolejną edycję Tarnowskiej Nagrody Filmowej.  Już od 32 lat ta niezwykle atrakcyjna impreza inauguruje rodzimy sezon festiwalowy. Od swych narodzin nosi podtytuł – Festiwal Wybranych Filmów Fabularnych – który zachowywany jest chyba tylko dla uszanowania tradycji, wszak z biegiem lat formuła programowa TNF ogromnie się rozszerzyła, zarówno o filmy pozafabularne (dokumenty, animacje), jak i o inne dziedziny sztuki (muzyka, plastyka, teatr), często rodzimemu kinu towarzyszące. W Tarnowie można po prostu obejrzeć wszystko, co w polskim filmie najważniejsze.

Trwa fantastyczna passa polskiego kina. Europejskie Nagrody Filmowe dla Doroty Kobieli i Hugh Welchmana za Twojego Vincenta, którego uznano za najlepszą animację (także nominacja oscarowa i kilkanaście innych trofeów), oraz Anny Zameckiej za Komunię, którą uznano za najlepszy dokument, a także dla Katarzyny Lewińskiej, uhonorowanej za kostiumy do Pokotu Agnieszki Holland i Kasi Adamik (Idę Pawła Pawlikowskiego europejska publiczność wybrała najlepszym filmem trzydziestolecia), kolejny Srebrny Niedźwiedź dla Małgorzaty Szumowskiej za Twarz, weneckie laury dla Księcia i dybuka Elwiry Niewiery i Pawła Rosołowskiego, berliński Kryształowy Niedźwiedź dla Butterfly Kisses Rafała Kapelińskiego, polskiego reżysera mieszkającego i tworzącego w Londynie, oraz wiele, wiele innych prestiżowych sukcesów dla naszych fabuł, dokumentów, animacji.

Konkursowa dwunastka i pozakonkursowy Aneks
Nasze kino staje się nie tylko coraz lepsze, ale i coraz bardziej różnorodne. Z tych powodów w tym roku jeszcze bardziej poszerzono formułę tarnowskiego festiwalu, dodając do programu niezwykle atrakcyjny pozakonkursowy Aneks, w którym znalazły się znaczące dokumenty (Książę i dybuk Elwiry Niewiery i Pawła Rosołowskiego, Obcy na mojej kanapie Grzegorza Brzozowskiego, Beksińscy. Album wideofoniczny Marcina Borchardta), animacje (brytyjsko-polski Twój Vincent Doroty Kobieli i Hugh Welchmana), a także fabuły zrealizowane w koprodukcji z polską kinematografią bądź ze znaczącym udziałem naszych artystów (brytyjski Butterfly Kisses Rafała Kapelińskiego, izraelsko-polska Droga Aszera Matana Yaira).

W złożonym z dwunastu – głośnych, często nagradzanych – tytułów zestawie konkursowym znalazły się najnowsze dzieła dobrych znajomych – podziwianych, niekiedy i nagradzanych już w Tarnowie – Małgorzaty Szumowskiej (Twarz), Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauzego (Ptaki śpiewają w Kigali), Urszuli Antoniak (Pomiędzy słowami), Anny Jadowskiej (Dzikie róże), Roberta Glińskiego (Czuwaj), Andrzeja Jakimowskiego (Pewnego razu w listopadzie), Łukasza Palkowskiego (Najlepszy), Bodo Koxa (Człowiek z magicznym pudełkiem), jak i nie mniej udane filmy młodych, nierzadko debiutantów – Jagody Szelc (Wieża. Jasny dzień), Pawła Maślony (Atak paniki), Piotra Domalewskiego (Cicha noc), Macieja Sobieszczańskiego (Zgoda).

Oceni je jury pod wodzą Janusza Zaorskiego, znakomitego reżysera, scenarzysty, aktora, autora m.in. pamiętnej Matki Królów, Partity na instrument drewniany, Pokoju z widokiem na morze, Jeziora Bodeńskiego, Piłkarskiego pokera. Towarzyszyć mu będą: Małgorzata Zajączkowska, znana aktorka teatralna i filmowa (m.in. Pogoda na jutro, Noc Walpurgi, Zaćma), Katarzyna Janowska, redaktor naczelna działu kultura w segmencie Lifestyle&Kobieta w Onet.pl, Krystyna Latała, manager kultury, prezes Radia Eska Tarnów, Marcin Hycnar, aktor teatralny i filmowy (m.in. Drzazgi, Wałęsa. Człowiek z nadziei, Volta), reżyser teatralny, dyrektor Teatru im. Ludwika Solskiego w Tarnowie, oraz Paweł Łoziński, znakomity reżyser filmów dokumentalnych (m.in. Miejsce urodzenia, Siostry, Taka historia, Chemia, Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham) i fabularnych (Kratka).

Konkursowe filmy oceniać będzie także jury młodzieżowe, honorując reżysera najlepszego filmu statuetką „Kamerzysty” oraz festiwalowi widzowie, nagradzając reżysera filmu, który zwycięży w plebiscycie publiczności, statuetką „Publika”.

Swój „festiwalik” będą mieć także najmłodsi widzowie, tym razem – poza zestawem konkursowym – w roli głównej rewelacyjne Tarapaty Marty Karwowskiej. Jury dziecięce przyzna autorowi najlepszego krótkiego filmu animowanego statuetkę „Maszki”, a jury profesjonalne – reżyserowi najlepszego pełnometrażowego filmu fabularnego – statuetkę „Maszkarona”, ojca „Maszki”.

Ekscentryk, znajdujący się zawsze po słonecznej stronie ulicy
Nazwisko jednego z laureatów tegorocznej edycji TNF możemy już zdradzić. Pochodzi ze Lwowa, w Krakowie uczył się i studiował, w galicyjskich miastach i miasteczkach umieścił akcję wielu swoich filmów. Kocha Galicję, nic zatem dziwnego, że jedno z miast ukochanej krainy rewanżuje mu się za uczuciową wierność. Tarnowska Nagroda Filmowa za całokształt twórczości trafia w tym roku do Janusza Majewskiego, wybitnego artysty, fantastycznego człowieka, „ekscentryka, znajdującego się zawsze po słonecznej stronie ulicy”, autora m.in. Zaklętych rewirów, C.K. Dezerterów, Lekcji martwego języka, Małej matury 1947.

Zanim trafił do łódzkiej Szkoły Filmowej, studiował na Politechnice Krakowskiej. Nawiasem mówiąc, tematem jego pracy dyplomowej na architekturze był… projekt wytwórni filmów fabularnych. Zanim zadebiutował pełnometrażowym filmem fabularnym jako reżyser – Sublokatorem (1966), utrzymaną w poetyce groteski uroczą komedią obyczajową poświęconą perypetiom młodego mężczyzny, który staje się ofiarą zbyt zaborczych swą życzliwością kobiet, zrealizował wiele interesujących dokumentów oraz fabuł telewizyjnych, m.in. Róża (1962), Album Fleischera (1962), Opus jazz (1963), Pojedynek (1964), Awatar, czyli zmiana dusz (1964)

Majewski uprawia kino gatunków, jego wyrafinowaną i szlachetną odmianę. Jego filmy cechuje perfekcja i elegancja realizacji, dbałość scenograficzna w najdrobniejszym detalu, trafna obsada i dobre aktorstwo. Takie są jego realizacje telewizyjne – Wenus z Ille (1967), Ja gorę! (1967), Czarna suknia (1967), Urząd, a także filmy kinowe – rasowy kryminał Zbrodniarz, który ukradł zbrodnię (1969), według prozy Krzysztofa Kąkolewskiego, Lokis (1970), jeden z pierwszych horrorów na naszych ekranach według Prospera Mérimée, czy Zazdrość i medycyna (1973), według melodramatycznej powieści Michała Choromańskiego.

W 1975 roku zrealizował Zaklęte rewiry, błyskotliwą ekranizację powieści Henryka Worcella, rozgrywającej się w latach trzydziestych i przedstawiającej „od kuchni” życie wielkiej restauracji oraz jej pracowników. Dwa lata później nakręcił Sprawę Gorgonowej, w której zrekonstruował przebieg głośnego przed wojną morderstwa. W Lekcji martwego języka (1979), opartej na motywach znanej powieści Andrzeja Kuśniewicza, stworzył sugestywny obraz rozpadu monarchii austro-węgierskiej, ukazany poprzez losy młodego porucznika ułanów, poszukującego sensu życia i śmierci, a w serialu Królowa Bona (1980) i filmie Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny (1982) – rozległy fresk historyczny, umiejscowiony w pierwszej połowie XVI wieku. Wielkim przebojem stali się komediowi C.K. Dezerterzy (1985) – inspirowani powieścią Kazimierza Sejdy – rozgrywająca się w 1918 roku brawurowa historia małego garnizonu stacjonującego gdzieś na węgierskiej prowincji, którego nowy dowódca postanawia stworzyć z dość niesubordynowanych żołnierzy kompanię doborową. W 1998 roku Majewski zrealizował sequel tego filmu – Złoto dezerterów.

W 2005 roku nakręcił Po sezonie, subtelną opowieść o starszym mężczyźnie i młodej kobiecie, którzy spotykają się w pustawym mazurskim pensjonacie, gdzie dawno już zamarł ruch  turystyczny, a pięć lat później autobiograficzną  Małą maturę 1947 (nagroda specjalna w Gdyni), w której wraca do swych lat młodzieńczych. Ostatni film Majewskiego Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy (2015; Srebrne Lwy w Gdyni) to – moim zdaniem – utwór także mocno autobiograficzny, ale szczególnego rodzaju, można rzec, „autobiografia wewnętrzna”. W tej brawurowej – rozgrywającej się u schyłku lat pięćdziesiątych – opowieści o pewnym emigrancie wojennym, który przybywa do Ciechocinka i wraz z miejscowymi „excentrykami” zakłada jazzowy big-band, jest scena, w której bohater wyznaje: „Moją ojczyzną jest muzyka”. Janusz Majewski opowiedział mi tuż przed premierą tego filmu taką historię: „Kiedyś znalazłem się w jakiejś bocznej, ciemnej uliczce na Manhattanie. Nagle usłyszałem muzykę, dobry jazz. Wchodzę po schodkach do dość zatłoczonej piwnicy, siadam przy barze, zamawiam piwo, a na małej scence pięciu czarnych dziadków – każdy po osiemdziesiątce – gra, ale jak – jak aniołowie… I wtedy poczułem, że wróciłem do domu, że to jest właśnie mój dom, ta muzyka, którą żyłem całe lata, że dotarłem do źródeł. Doznałem takiego wzruszenia, łzy niemal stanęły mi w oczach. Zrozumiałem, że to jest moja ojczyzna”.

I w Tarnowie się kręci
To atrakcja nade wszystko dla przyjezdnych. Tarnowski Wieczór Filmowy, a w nim filmy zrealizowane przez miejscowych twórców. Jeden z nich ma już za sobą gdyńską premierę oraz europejskie laury. Bo Tarnów to miejsce, w którym się nie tylko filmy ogląda, ale i się je kręci.

Daniem głównym Tarnowskiego Wieczoru będzie pełnometrażowy film Bogusława Kornasia TodMachine, który ma na swym koncie już pokaz w sekcji „Inne Spojrzenie” ubiegłorocznego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, a także wyróżnienie na Forum Kina Europejskiego „Cinergia” w Łodzi oraz nagrodę w kategorii najlepszy film niemy w październikowej edycji konkursu European Cinematography Award (2017). Bo film Kornasia, zrealizowany w Tarnowie i okolicach, to obraz… niemy, zainspirowany sztandarowymi dokonaniami niemieckiego ekspresjonizmu. To fascynujący collage elementów kina science fiction i horroru, któremu patronują najwięksi mistrzowie tego typu produkcji lat 10. i 20. ubiegłego wieku, z Robertem Wienie i Fritzem Langiem na czele. Autorem tej fascynującej opowieści o Maszynie, która pomoże pokonać wroga i zaprowadzić długo wyczekiwany pokój, jest Bogusław Kornaś, młody artysta z Tarnowa, oraz grono jego przyjaciół, których zaraził bezinteresowną miłością do X Muzy. Bezinteresowną w dosłownym tego słowa znaczeniu, bo wszyscy podczas realizacji TodMachine pracowali za darmo, co więcej – podejrzewam, że do tej pracy jeszcze sporo dołożyli z własnych oszczędności. Nawiasem mówiąc, Kornaś jest filmowym samoukiem, ukończył ogólnokształcącą Szkołę Sztuk Pięknych w klasie o profilu reklama wizualna oraz Policealne Zawodowe Studium Plastyczne na kierunku… konserwacja mebli i wyrobów snycerskich. Okazuje się, że amatorzy także mogą robić kino wysoce profesjonalne. Bo amator znaczy także – jak informuje „Słownik języka polskiego” – miłośnik czegoś, osoba znajdująca w czymś przyjemność.

Projekcję pełnometrażowego filmu Kornasia poprzedzą – jak to dawniej w kinach bywało – dwa krótkometrażowe „dodatki”: Fanatyk Michała Tylki, efektowna ekranizacja popularnej internetowej pasty o ojcu fanatyku wędkarstwa autorstwa Malcolma XD, z udziałem m.in. Piotra Cyrwusa, Anny Radwan, Mariana Dziędziela, Jana Nowickiego, Juliusza Chrząstowskiego, Małgorzaty Krzysicy, Jacka Stramy, Dariusza Kowalskiego, Tomasza Schimscheinera i Marka Stryszowskiego, lidera jazzowej supergrupy Laboratorium (niezły gwiazdozbiór jak na krótki „dodatek”), oraz Le Monde Gawła Dykasa, przejmująca, pełna suspensu i dramatycznych zwrotów akcji opowieść o młodym chłopaku, który dość przypadkowo wpada w nieodpowiednie towarzystwo.

Tegoroczny Tarnowski Wieczór Filmowy jest swego rodzaju kontynuacją zorganizowanego przed dwoma laty – podczas 30. edycji TNF – Wieczoru Tarnowskiego, w którym udział wzięło wielu znakomitych artystów kina. Z tego miasta i okolic pochodzą przecież m.in. Jacek Głomb, Marcin Hycnar, Marcin Kwaśny, Łukasz Maciejewski, Wilhelm i Anka Sasnalowie, Joanna Sydor, Roman Włodek, Leszek Wosiewicz, Marcin Wrona, Andrzej Zieliński.

Inne nie mniejsze atrakcje
Tegoroczną edycję TNF poprzedzi festiwalowy prolog. A powód jest szczególny, w stulecie odzyskania niepodległości przypomnimy siedem arcydzieł rodzimego kina historycznego: Popiół i diament, Ziemię obiecanąCzłowieka z marmuru Andrzeja Wajdy, Noce i dnie Jerzego Antczaka, Pianistę Romana Polańskiego, Miasto 44 Jana Komasy oraz Wołyń Wojtka Smarzowskiego.

Tradycją tarnowskiej imprezy jest jej bogata oprawa plastyczna, projekcje filmowe uzupełniają liczne wystawy, tworząc swoistą, niezwykle atrakcyjną „przestrzeń pozakadrową”. W tym roku będzie to ekspozycja plakatów Mieczysława Wasilewskiego, wystawa „Polska Niepodległa – Historia w ożywionych obrazach” oraz prezentacja outdoorowa, poświęcona filmom konkursowym.

TNF słynie nie tylko z programu filmowego, ale także z plakatów mu towarzyszących. Ich autorami byli najwspanialsi polscy artyści plastycy, m.in. Andrzej Dudziński, Waldemar Świerzy, Andrzej Pągowski, Wilhelm Sasnal (notabene tarnowianin), Rafał Olbiński, Rosław Szaybo, Edward Dwurnik, Piotr Młodożeniec, Ryszard Horowitz, Stasys Eidrigevičius, Lech Majewski, a także filmowcy – znakomici reżyserzy Piotr Dumała i Lech Majewski, czy wybitny operator Arthur Reinhart. Twórcą tegorocznego plakatu jest Mieczysław Wasilewski, wybitny grafik, rysownik, ilustrator, przedstawiciel słynnej polskiej szkoły plakatu, absolwent warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, uczeń prof. Henryka Tomaszewskiego.

Podczas tegorocznej edycji TNF towarzyszyć nam będą piosenki Pawła Domagały (na dobry początek) oraz Hanny Banaszak (na efektowny finał), oczywiście filmowej proweniencji. „Mam ochotę na chwileczkę zapomnienia” – śpiewa Banaszak w cudownej piosence Jerzego „Dudusia” Matuszkiewicza i Wojciecha Młynarskiego. Wpadnijcie zatem Państwo do kina Marzenie „na chwileczkę zapomnienia”…

Jerzy Armata - Dyrektor Artystyczny 32. TNF